5 lip 2010
1 lip 2010
Znow wyszlam z psem...
wrocilam ze stolem :) a tak na serio to najpierw wrocilam bez stolu bo jednak samej to troche ciezko i niewygodnie przyniesc stol ... chyba , ze na plecach :) Wyjasnilam mezowi mojemu ulubionemu jak sprawa wyglada , ze stol bym pomalowala, poszurala... i ze wspaniale by mi sie nadal do mojej pracowni (jak to dumnie brzmi hahah) zamiast tego kanciatego biurka co to je w spadku po szwagierce dostalismy :) Maz juz widac calkiem przyzwyczail sie do zony smieciary bo rzeczowo stwierdzil ok. idziemy ! I poszlismy i przytargali . I tak oto kolejne znalezisko bedzie upiekszac nam wnetrze. ja sie teraz tak zastanawiam po jaka cholere kupowalismy te kilka szaf ... skoro wlasciwie wszystko mozna sobie znalezc ? ;)
wystarczy pobielic i bedzie bardzo pasowal do poprzedniego znaleziska
juz sie nie moge doczekac kiedy zobacze je w komplecie , poki co od stolu odkrecilam nogi i pociagnelam podkladem , juz mi sie podobaja :) Oprocz stolu stalam sie szczesliwa posiadaczka drewnianej szkatulki -komody na bizuterie . Fajnie ,ze niektorzy mysla i nie wrzucaja takich skarbow do smieci tylko wystawiaja na ulice i mozna je sobie poprostu wziac :) Komodka jest bez zadnych zadrapan i zastanawiam sie czy ja tez pobielic ? Ktos mi doradzi ? Jak wam sie wydaje ? biala czy drewniana-oto jest pytanie
no i jednak sie nie moglam powstrzymac ...poszlam zrobic zdjecie tych nog pomalowanych jedna warstwa podkladu, mam nadzieje ze jutro uda mi sie dokonczyc
Odwalilam kawal dobrej roboty ;) i powiem wam tak na ucho ,ze marzy mi sie taka mala szlifierka...
detail sander... te tanie juz mi wykupili a te drozsze sa po £ 94 :) urodziny mam w listopadzie dopiero , imieniny w styczniu , dzien matki juz byl jest jakies swieto wczesniej ??? bo z okazji wyborow to tak glupio chyba sobie zazyczyc no nie ? moze jest jakis dzien majsterkowicza ?
29 cze 2010
Glupi i glupszy...
Jakies fatum zawislo nad naszym domostwem , wszystko psuje sie jedno po drugim... nie nadazam juz , nie ogarniam , wysiadam ! Najpierw posula mi sie corka :) ledwo zdazyla sie wykurowac, pokryc strupami i przestalo bolec a tu maz sie nadpsul ... Jak to zwykle z mezami bywa , (nawet tymi ulubionymi) musza cos przedobrzyc , inaczej by sie nie liczylo ! Poszedl wiec maz pod szkole , odebrac dziecko moje ulubione . Szkola jakies 4 minuty od domu , jak zwykle z psem czekal blizej domu niz szkoly na trawniku . Mieli zaraz wrocic wiec obiad juz na talerze prawie nakladalam i czekam . Czekam...czekaaam, czeeekaaaammm... W koncu sa , oboje . Ale dziecko jakby bardziej :) Bo maz wymyslil sobie,ze po drodze sprawdzi czy to mozliwe aby pies nasz ulubiony byl szybszy od niego . W tym celu udali sie na korty gdzie bardzo szybko okazalo sie , ze psina szybka bestia jest . maz polegl zaraz po starcie , twierdzi ze to byl jakis psi fortel i ze normalnie to on w zyciu by sie nie przewrocil na prostym. Widocznie Nikita tak tupala ,ze az ziemia zadrzala i stad ten upadek . Tak wiec maz dowlokl sie do domu za dzieckiem , blady jak sciana z rozwalona reka , na ktorej brakuje kawalka skory . Ale spoko , juz dostal kawalek sztucznej skory , odsiedzial swoje w szpitalu , zazyl paracetamol a teraz ja musze zmywac za to !
Zanim popsul sie maz ,odkrylam tez popsuty czajnik elektryczny. No nie powiem wkurzylo mnie to bardzo
czlowiek wstaje rano :) 8:15 a tu sie okazuje ,ze kawy jednak nie bedzie! maz wstawal 5:15 i kawe mial !
Wlaczylam wiec komputer i poszukalam sobie nowego :) pieknego z termometrem ! i z dostawa do domu nawet !Jak dowiezli to odlaczylam stary i wpadlo mi do glowy ,ze moze jednak czajnik dziala tylko w kontakcie przepalil sie taki malutenki bezpiecznik... wlaczylam w inne gniazdko i.... ups dziala :)
Ale ten czajnik podoba mi sie bardziej niz poprzedni wiec zostaje !
Wieczorem mnie natchnelo- bede piekla sernik ! Szybko przygotowalam skladniki , wlaczylam piekarnik i miksuje.... miksuje ,miksuje nagle patrze w piekarniku nie ma swiatla . Szlag mnie trafil normalnie . Ciasto przygotowane , piekarnik zimny i nie zapowiada sie ,ze bedzie inaczej . Dzwonie do polskich sasiadow z domu obok ,pozwalaja upiec ciasto u siebie :) w tym czasie maz rozkreca gniazdko i nic nie znajduje , wyjal cala kuchenke z zabudowy i tez nic... w koncu go oswiecilo , czajnik oraz pol kuchenki (czyli tylko piekarnik) podlaczone do jednego obiegu , a automatyczny przycisk od bezpiecznikow musial niechcacy nacisnac zanim wyszedl do pracy i wyjmowal ze schowka koszule do pralni... Dobrze ,ze nie kupil nowej kuchenki :) Ciacho zjedlismy razem z sasiadami , cale... bylo tak dobre ,ze nastepnego dnia upieklam drugie juz u siebie :) Przedstawiam wam naszego groznego zwierza , postrach okolicy , co to nawet ulubionego meza moze popsuc w 30 sekund :)
23 cze 2010
Wrozka hulajnozka
nie pisalam bo i nie bylo o czym... ostatnie tygodnie byly dla nas bolesne i to doslownie
pogoda dopisuje wiec dzieci bawia sie grzecznie przed domem , na rowerach , na hulajnogach jedne jezdza powoli , dostojnie , delektuja sie jazda ;) a inne niczym strus pedziwiatr , fiuuuu i tyle ja widzieli
bo o mojej ulubionej corce mowa :) jechala , jechala az nastapila ,,pewna nierownosc,, terenu ... co dzialo sie potem ; ano sceny dantejskie , nie wiedzialam co mam najpierw zrobic . Na szczescie po obmyciu krwistych zaciekow ,kilku zdjeciach z rentgena , pieciogodzinnym pobycie w Mayday Hospital i nalepieniu kilku wielkich plastrow wrocilismy do domu i rownowagi psychicznej :) Na nieszczescie dziecko walnelo glowa w chodnik, ulamalo przedni zab, tak niefortunnie ,ze wystawal nerw... a ze w szoku byla to mowi ze nie bolalo... nie wiem jakim cudem :) trudno ,zab martwy bedzie i do reperacji.Pierwsze zabiegi juz ma za soba ,kolejne za 3 miesiace . Zdjecie zrobione komorka z boku , bo przod bardzo drastyczny...
Po czasie na okolicznosc te nieszczesna wpadl mi do glowy wierszyk glupawy :) bo na szczescie oprocz tego zeba nic sie nie zlamalo :) a jedynym zaleceniem bylo ;nie skakac , nie szalec i lykac paracetamol , w razie objawow wstrzasu mozgu skontaktowac sie z lekarzem prowadzacym.
***********************************************************************
Spotkal pech Natalie nieboge
i dal jej hulajnoge.
Tak na niej szalala,
ze az zab zlamala.
Potlukla sie jak literki z abecadla
Jak ja mama zobaczyla to zbladla.
Tata krzyczal w wielkiej trwodze:
Chyba ma zlamanie w nodze!!!
Wiec czym predzej pojechali
do szpitala na sygnale.
Tam pan Doktor dal plasterki,
przeswietlil glowe i nerki.
I oznajmil milym glosem:
Nic takiego nie stalo sie :)
Wiec spokojni juz o zdrowie
swej coreczki gapci malej
Wsiedli razem do taksowki
i do domu pojechali.
( w domu paracetamola dali)
I tak to bywa , czytelniku moich wierszy
Kto ma pecha ten lezy pierwszy !
10 cze 2010
Bukiet i bukiecik
Tyle pieknych chwastow naroslo pod oknami , ze nie moglam sie oprzec i nazrywalam troche zanim przyjada panowie na swych ryczacych kosiarkach o 8:00 skoro swit... jak zazwyczaj
Maly ,,wazon,, jest szkalnym pojemnikiem po przyprawach :)
8 cze 2010
Lustereczko powiedz przecie...
kto wywalil cie na smiecie??? A wlasciwie wystawil przed domem , ja jak zwykle szlam i sie natknelam :) i przygarnelam i jak juz ta nieszczesna lazienka sie ,,bedzie robic,, to lustro zamieszka w niej ! chyba...
Tak sie szybko zabralam za scieranie warstwy tej lakierobejcy czy coctotam bylo , ze nie zdazylam zrobic zdjecia lustra w calosci przed... czyli jeszcze jak w tym ramostojaku bylo. A teraz zostalo poszurane ,pomalowane i zostanie juz takie czyli w jedynym slusznym kolorze ;) bialym
jakos cholernie trudno bylo mi sfotografowac lustro i nie wlezc w kadr (lustrzany)
Jak znow cos bede znajdywac to juz chyba na powaznie zapisze sie na jakas terapie...
2 cze 2010
Czy to juz choroba? moze juz sie to leczy ???
No i co ja na to poradze ,ze jak wyjde z domu to ,,natykam,, sie na calkiem fajne i calkiem nikomu niepotrzebne rzeczy. Wyszlam na krotki spacer z psem wieczorowa pora i natknelam sie na krzeslo... wlasciwie na wiele krzesel.... 7 sztuk... Na szczescie mieszkanie mam jakie mam , w moich 4 pokojach wiele krzesel sie nie upchnie wiec wzielam tylko jedno... przeszlifowalam,uzupelnilam braki i pociagnelam podkladem narazie.
Dzis calkiem przypadkiem ;) poszlam do charity shop , i kupilam 4 lniane serwetki z Tchibo , zapakowane i nie uzywane :) oraz zlote serducho , ktore zamierzam przemalowac na bialo i poszurac :) Bumerang moje ulubione dziecko uznalo za niezbedny... teraz tylko czekamy na jakis wiatr co by sobie nim porzucac . Na wyspie bardzo czesto wieje a dzis jak na zlosc upaly :) ( ale farba za to schnie ekspresowo ) zmykam do malowania , bye bye ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

