24 lut 2011

Podobno za oknem wiosna...

podobno bo ja ostatnio nie wiem gdzie jestem...  Zrobilam nawet wiosenne porzadki , dalej nic nie pamietam... nadwyrezylam staw skokowy , noga w kostce spuchla , zrobila sie czerwona . Paracetamol nie pomagal, ketonal tez nie skonczylo sie nocna wizyta w Mayday Hospital ,  strzelili mi 4 fotki z rentgena i oswiecili ,ze jest super  bo nie ma zlamania...  i to tylko nadwyrezenie,  dostalam Codeine w dawce ,,zajebistej,, przesypiam cale dnie, nie wiem co sie dzieje  wokol mnie, wstaje na siku i na kolejna dawke przeciwbolowca... zeby jeszcze ten wredny bol ustepowal calkowicie....   Dom wyglada jakby wydarzyla sie tu jakas  straszna makabra...piesa  ma cieczke , ja jestem sama w domu  a moj ulubiony maz  z corka  spedzaja mile wakacje  na sniegu w Polsce.
Dobrze ,ze jest jeszcze Pawel , nasz  dobry kolega , ktory w pore sie zorientowal i zgarnal mnie z lozka  zawozac do szpitala , Dziekuje Ci bardzo , nie wiem jakbym sobie poradzila bez Ciebie.  Od tego nieprzytomnego lezenia , schudlam 1,5 kilo ...  poleze jeszcze  do konca tygodnia ;) Pozdrawiam was  serdecznie i  zycze  zdrowia  bo bez  niego  nic nie cieszy !!! 


Kupilam krokusy w miniaturowej konewce , juz wykielkowaly ;) chociaz  troche radosci w tych smutnych dniach, szkoda ze nie mam czasu sie nimi nacieszyc, ciagle  nie mam na nic sily i chce mi sie spac...

1 komentarz: